Andrzej Bursa , The General / Generał (1955), Translated from Polish by Kevin Christianson and Halina Ablamowicz

    Behind a barricade of black telephones the General
    Turned the world upside down with flank attacks
    And during a night redder than sunsets
    In a lead tower he slept under a woolen blanket.

    When the General stopped his forefinger at a place
    On the map marked by blue stains and black circles
    Then at watering holes known to roe deer,
    Gamekeepers and fishermen had to die

    And so wagons and leather straps creaked on the road,
    Dust plastered wounds and lips pressed tight.
    The earth gurgled reddishly under boot heels.
    The sky fed by fire looked on with an evil eye.

    The General on a horsie, the General in a tank,
    From an iron box he kept unleashing fresh forces,
    Until at daybreak his staff halted in an oak wood.
    Quietly he emerged from his tent and stood at the stream’s source.

    The wellspring reflected the color of his eyes,
    The young day came to his hand like a gentle animal.
    With hand on brow the General stood a long long time,
    Until he spread out his arms: – Soldiers, he cried,.

    The end of the war is nigh. Assemble all your forces.
    Today I saw a rosy morning star below the woods.
    Its splendor is for us all.... We’ll come back with our shields
    In a year, a quarter, a month... hey, keep your chins up.

    And with a joyful cry he raced through the camp,
    Till he was out of breath and hoarse from his futile toil
    The soldiers didn’t keep their chins up, for their blown-off heads
    Didn’t want to be attached to their lifeless torsos any more.

    Generał (1955)

    (“The General”)

    Generał zza barykad czarnych telefonów
    Świat przewracał pchnięciami flankowych uderzeń,
    A podczas nocy bardziej od zmierzchów czerwonych
    Spał pod wełnianym pledem w ołowianej wieży.

    Gdy w miejscu plam błękitnych i kółeczek czarnych
    Na mapie dłużej palec zatrzymał generał,
    To nad wodopojami wiadomymi sarnom
    Gajowi i rybacy musieli umierać.

    I skrzypiały na drogach wozy i rzemienie,
    Pył usta zaciśnięte i rany oblepiał,
    Pod obcasem czerwono bulgotała ziemia,
    Niebo karmione ogniem złym patrzyło ślepiem.

    Generał na koniku, generał na tanku
    Wciąż nowe siły puszczał z żelaznego pudła,
    Aż raz gdy sztab w dąbrowie stanął o poranku,
    Wyszedł cichcem z namiotu i stanął u źródła.

    Krynica odbijała oczu jego kolor,
    Dzień młody do rąk przyszedł jak łagodne zwierzę,
    Generał długo, długo stał z dłonią przy czole,
    Aż ramiona rozpostarł i krzyknął: – Żołnierze.

    Koniec wojny już bliski. Zbierzcie wszystkie siły.
    Widziałem dziś nad lasem jutrzenkę różową.
    Dla nas wszystkich jej blaski... Z tarczami wrócimy
    Za rok, za kwartał, miesiąc... hej, podnieście głowy.

    I z radosnym okrzykiem przebiegł przez obozy,
    Aż zadyszany ochrypł od próżnego trudu.
    Oni głów nie podnieśli, bo urwane głowy
    Nie chciały już do martwych przyrosnąć kadłubów.

Andrzej Bursa (1932-1957) Trans. from Polish by Kevin Christianson and Halina Ablamowicz
© Kevin Christianson, 2006


AddThis Social Bookmark Button
Random Contributor
Davide Trame
Navigation
Newsletters